poniedziałek, 10 grudnia 2012

Radość dawania

Imieniny Św. Mikołaja są okazją do obdarowywania się prezentami. Dostajemy różnorakie drobiazgi, góry słodyczy i kosztowne podarki..., ale wartość nie tkwi w otrzymywaniu. Przeciwnie- radość daje nam obdarowywanie innych prezentami. To w imię tej radości rodzice od wieków bawią się w mikołajów  i starają się jak najdłużej chronić tajemnicę dnia 6 grudnia. To w imię tej radości młodzież i dorośli wpadają w szał zakupów i wzajemnie robią sobie niespodzianki.To radość dawania sprawiła, że Św. Mikołaj zawitał również w progi naszej szkoły i wywołał uśmiech na twarzach dzieci i nauczycieli. Każdemu, bez względu na wiek, cieplej zrobi się na sercu, gdy dostanie bezinteresowny dar serca od swoich bliskich.

Ach, wspaniała spuścizna MIKOŁAJA biskupa!














niedziela, 2 grudnia 2012

Przyszłość to przyszłość - sama o siebie zadba

Mimo że wróżby andrzejkowe przeznaczone były i są dla młodzieży, wiele emocji wzbudziły także wśród pierwszoklasistów. Każdy z niecierpliwością wyciągał los dotyczący wykonywanego w przyszłości zawodu. Wśród wylosowanych były te prozaiczne jak księgowa czy ekspedientka,  ale były i te mniej spotykane, jak piosenkarka, modelka czy bokser.
Odkrywanie imienia swej pierwszej miłości okazało się najbardziej frapujące. Z wypiekami na twarzy każdy przebijał szpilką papierowe serce i odczytywał imię wybranka. O zadowoleniu świadczył przelotny uśmieszek,  który można było dostrzec na twarzach Gumisiów. Całość zwieńczył " spacer butów", który potwierdził fakt, że pierwsza za mąż wyjdzie Ania, a stan kawalerski jako pierwszy porzuci Karol.
 Cóż, pozostaje mi tylko życzyć, by te andrzejkowe wróżby się spełniły.

Nawiązując, do tajemnic odsłanianych w wieczór andrzejkowy, przyszedł mi na myśl fragment utworu Sylwii Grzeszczak: " Nawet jeśli życie nasze zna odpowiedź, będzie lepiej, gdy nam teraz nic nie powie".





















niedziela, 25 listopada 2012

Podróże kształcą

W ponury listopadowy dzień Wielkie Gumisie odbyły pełną wrażeń podroż... do Bochni.
Oj, będzie co wspominać! Oj, będzie o czym rozmawiać!
W kopalni soli wszystko wydawało się ciekawe i zajmowało uwagę zwiedzających.
Pierwszą atrakcją był duch zakonnika cystersa, który przywitał nas na początku.


  Ogromnych emocji dostarczył zjazd szybem na głębokość 180 m. Tempo było zawrotne, a sama winda mała, ciasna i ciemna - ale frajda!




 Potem zaskakiwały nas projekcje multimedialne czy to w postaci  mówiącego obrazu króla Bolesława Wstydliwego, czy to w postaci przemawiających kupców z Genui, czy to w postaci pierwszych górników wydobywających sól i sprawdzających ogniem, czy w kopalni nie zgromadził się metan, czy to wreszcie w postaci koni, które również pracowały w kopalni zaprzęgnięte w kierat.



Zwiedziliśmy piękną kaplicę św. Kingi.


Sprawdziliśmy, czy na pewno jesteśmy w kopalni soli- mieliśmy okazję polizać bałwana- wielki blok solny.



Pokonaliśmy parę kilometrów podziemnych korytarzy i kilkaset schodów.




Miło spędziliśmy czas na placu zabaw lub na boisku sportowym.



Kupiliśmy masę bibelotów i pamiątek związanych z kopalnią. Wśród dziewczynek popularna była sól do kąpieli,  z kolei chłopcy preferowali koniki z bryczkami.
Obejrzeliśmy film dotyczący historii kopalni.
Zrobiliśmy czako górnicze (nawet wiemy, co oznaczają poszczególne kolory pióropuszy) oraz wspaniałe wianki.




Dowiedzieliśmy się wielu, wielu, wielu  nowych rzeczy.

Podróże to lekcje, które najbardziej zapadają w pamięć.